Poddanie się losowi jest niezwykle wygodne. Szczególnie miesiąc przed maturą... Co zrobić, jeśli połowa materiału czeka na swoją kolej (i pewnie się nie doczeka),a czasu jest już drastycznie mało? Oszukać przeznaczenie ;)
Robienie arkuszy przed maturą jest obowiązkowe! Ja niestety wzięłam się za to za późno i gonię gonię gonię... Tęskniąc za ośmiogodzinnym snem i wylegiwaniem się cały dzień próbuję przewidzieć system, rozgryźć to od strony egzaminatora :D
Jak na złość weekend, który tak wiele dobrego wnosi w maturalną rzeczywistość był cały zajęty. A potem wyrzuty, że w domu nie zamieniłam z kimś nawet dwóch zdań... Otóż w miniony weekend odbyły się warsztaty chemiczne organizowane przez fundację 'PRZYSZŁOŚĆ W NAUCE'. Polegały na pokazie doświadczeń przez wolontariuszy (czyli nas), a potem na wykrywaniu związków pod opieką owych osób.
Moja grupa była bardzo sympatyczna. Tak zaangażowanych ludzi dawno nie spotkałam, mówiąc szczerze samej nie chciało mi się nic robić, ale z ich pomocą i ja się w to wkręciłam.
Podsumowanie dla kota, który dopiero rozpoczyna swoją przygodę na Hipokratesiku: Chemia jest super! Kwantówka też! :D
(Zdjęcia z warsztatów z tamtego roku, tegorocznych jeszcze nie ujawniono)
Jutro klasówka z jednofunkcyjnych pochodnych węglowodorów, zapowiada się ciekawie... Do nauki!



