Weekend! Mimo nawału pracy i tak się cieszę... Klasa maturalna jest straszna, przyznaję to, poważnie. To pierwszy raz kiedy z przerażeniem twierdzę, że moja organizacja czasu nie wystarcza, potrzeba mi dłuższej doby...
Dwa tygodnie temu byłam w Gdańsku, pomagałam chłopakom w przeprowadzce. Mimo sprzątania, było baaaaardzo miło, na pewno wybiorę się znowu, jeszcze w listopadzie :) Na początku było pakowanie:
Zaliczyłam nawet wpadkę do morza, oczywiście dopomógł mi w tym Czarek, bo jakby to inaczej... Dzięki temu/niemu moje zamszowe buty przeżyły chrzest morską wodą ;)
Angela z nami nie pojechała (mam nadzieję, że wkrótce będzie miała szansę na poprawę) :( za to Werka dotrzymała towarzystwa :D Na powrocie zahaczyliśmy o Olsztyn i odwiedziliśmy drugą Werkę, tym razem moją siostrę, która uraczyła nas swoją pyszną sałatką :)
Uwielbiam to zdjęcie!!! Czarek wygłaszający swoje kazanie, którym się bardzo z Werką (jak widać) przejęłyśmy :D
Tak na marginesie: mieliśmy ostatnio nasze pierwsze pół roku, wiem, że to czytasz, wiem tez jaka jest Twoja opinia na temat prowadzenia przeze mnie bloga, ale korzystając z okazji chciałabym Ci troszkę powspominać nasze 'zapchane kalafiory', nalewkę, zimne krokiety, podkradanie pierogów z talerza, a potem muzykę jednosłuchawkową z Twoją iluzją śpiewu przy stole, kiedy wszyscy się na Ciebie gapią... Przytulanie, głaskanie włosów biorąc je za ucho, podnoszenie jak dzieciaczka, maleństwo, psiulki, taniec w przymierzalni, list, kwiaty, nasze 'tak? tak' i wiele wiele innych...
Twoje popierogowe dzieło:
I popierogowa piosenka:
http://www.youtube.com/watch?v=mj70mXG3E1M
Dziś przyjeżdża moje rodzeństwo, ciekawa jestem kiedy po tak długiej nieobecności wyniknie pierwsza kłótnia :D Weekend cały zaplanowany, miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem...
Zuza