czwartek, 27 lutego 2014

Warkocz nie jest taki zły ;)

Warkocze choć kojarzone z dzieciństwem jako antyprzeszkadzacze włosów przy zabawie, okazuje się, że nawet po tylu latach dobrze wyglądają i noszą się wygodnie.

Odszukałam swoje dawne dzieła, z czasów kiedy ktoś kiedyś był tak cierpliwy, że dawał mi robić różne eksperymenty na swojej głowie. Oto one:


 1. Warkocz pięciopasmowy. Wymaga dość długich, równych włosów. Efekt ciekawy. Dobry, jeśli lubisz warkocz, a uważasz, że Twój jest baaaardzo cienki- pięciopasmowy wygląda na grubszy :)



2. Essss na długich włosach. Fryzura do posiedzenia, zakaz gwałtownych ruchów.




3. Zwykły warkocz dobierany. Naprawdę coraz rzadziej takie widuję, a przecież wyglądają bardzo dziewczęco.


Nie trzeba mieć włosów jak Cornelia, czy jak Dumbledore, aby robić sobie warkocze... Najlepsze zostawiłam na koniec :)






Koszyczek - bardzo wygodny, nadaje się i na co dzień, i na wyjście. Żałuję, że sama nie umiem sobie takiego zrobić...



Warkocz dobierany od dołu. Na Ewelinie bardzo mi się podoba, ma do niego idealną twarz i kolor włosów, w efekcie pięknie się to wszystko komponuje.

Planuję usunąć Fruzuzę z Facebook'a, gdyż nie mam czasu tam zaglądać, więc to już ostatnie dni, kiedy można tam wejść i się rozejrzeć. Wszelkie nowości będę wstawiać tutaj :)

Dziś Tłusty Czwartek. Niestety nie zjadłam ani jednego pączka, za to zrobiłam pyszną pizzę, która mi to wynagrodziła! Teraz czas na naukę :(


Zuza

wtorek, 25 lutego 2014

'Obudziłam się później, niż zwykle...'

z ręką w nocniku.
Zostały 2 miesiące do matury. Ciekawe... Chemia prawie przerobiona. Biologia w polu. Też byłam tego zdania, że korki się nie przydadzą, bo przecie wiedzy nikt Ci do głowy nie wleje. Pf, głupota. Mając tak zaangażowanego nauczyciela, dopiero w trzeciej klasie, właśnie tydzień temu, dzięki pożyczeniu książki od pierwszoklasistki, dowiedziałam się jak poprawnie opisać doświadczenie. Brawo. Moja wiedza teoretyczna mija się z praktyką. I co teraz?

a propos... Ostatnio na demotywatorach widziałam coś na temat miłości na odległość, że umacnia związek i takie brednie. Ha! Bzdura! Miłość na odległość to nic innego jak tęsknota i łzy, nie ma w tym nic pięknego. Życie w takim związku prowadzi do obojętności i zapomnienia. Ot tyle, co chciałam powiedzieć. Ludzie powinni się zastanowić co piszą...

Kończę moje wywody, tak jakoś mnie naszło, aby coś tu napisać, jednak blog zatrzymał się gdzieś na grudniu, a potem upadek w wir pseudonauki. To wszystko bzdura. Po co się uczyć? Skoro na końcu wychodzi, że i tak nic nie umiesz...