Kocham pomadki, pewnie to już uzależnienie, ale zawsze muszę mieć nawilżone usta, a że noszę aparat usta są zwykle wysuszone od częstego mycia zębów. Jednak moja miłość do pomadek zaczęła się już przed aparatem, teraz jest to słodki pretekst do kupowania wciąż nowych 'mazideł' ;) Korzystając z okazji, że jestem chora i niby mam dużo czasu postanowiłam zrobić relację o pomadkach, bo niektóre choć tanie są dobre, choć drogie nadają się tylko do wymazania kartki i choć wyglądają pięknie czy tandetnie mają dużo do zaoferowania, a więc zaczynam :D (wszystkie zdjęcia pochodzą z internetu, gdyż obserwacje są wynikiem kilkuletnich 'badań')
AA
1. My Lipcare - to moja teraźniejsza wybranka, kupiłam ją w cenie promocyjnej (3,99zł) i jestem nią zachwycona. Piękny zapach, delikatnie nawilża, nie obciąża ust. Polecam!
2. Care Kiss - bez zbędnych gratisów, sama w sobie jest świetna. Na pewno sięgnę po nią raz jeszcze. AA jest dla mnie naprawdę świetną firmą w kwestii pomadek, tańsze niż Nivea, a równie dobre.
Ziaja - oliwkowy balsam do ust - porażka, nigdy więcej tego nie kupię. Jest wydajny, starcza na długo mimo tego, że się wylewa... Zapach ok, ale konsystencja daje efekt sklejonych ust, zawsze się nim wybrudziłam. No i samo to, że jest wyciskany. Nie polecam.
NIVEA - najpopularniejsze, najlepsze, najdroższe
1. Soft rose - jak dla mnie idealna konsystencja pomadki - zbita, twardawa. Zapach miły, nawilżenie jak we wszystkich Nivea - świetne.
2. Hydro care - nie lubię pomadek hydro, wodniste konsystencje nie są dla mnie dobre...
3. for men - zdarza mi się podkraść bratu, którego zmusiłam do jej kupna, bo nie mogę przepatrzeć na jego suche usta (i tak rzadko stosuje...). Jest świetna, konsystencja jak przy soft rose. Niby bez zapachu, ale ja wyczuwam w niej trochę męskiego zapaszku :)
4. pink grapefruit - konsystencja jak przy hydro (a jak się rozpuszcza to już masakra), ale przy tym zapachu i smaku - wybaczam.
Byłyby idealne gdyby nie cena.
Avon - iskrzący blask księżycowy (na zdjęciu środkowy, niebieski)- zawiodłam się. Używałam kiedyś pomadki/balsamu avon z promocji świątecznej i oprócz konsystencji hydro, nie mam im nic do zarzucenia, a i cena była ładna, bo ok.4zł. Myślałam, że będzie to balsam, który będzie rozświetlał usta przy ich nawilżeniu. Okazało się, że balsam (jak dla mnie) przypomina pomadki z dzieciństwa, dlatego oddałam go mojej 5-letniej kuzynce. Drobinki 'blasku' były tak duże, że aż twarde na ustach. Kiedy balsam wysychał, brokat zostawał. Ciężko było go usunąć chusteczką. Naprawdę zabawne to było... Nigdy więcej pragnień o lśniących ustach...
Rumiankowa alterra - strasznie ubolewam jej zagubienie... Jest naprawdę świetna! Konsystencja zbita, zapach delikatny, kojący. Nawilża bardzo dobrze. Porównałabym ją do AA czy Nivea. Kupiłam ją chyba za 4-5zł, teraz widziałam, że cena podskoczyła do 8zł, ale nie wiem czy mi się nie pomyliło :p Polecam jak najbardziej :)
1. Isana hydro - naprawdę nie widzę róznicy między nią, a Nivea hydro, chyba że w cenie ;) też nie pasuje mi konsystencja...
2. Wiśniowa (brak zdjęcia) - super zapach, smak, nawilżenie, konsystencja jak przy grejpfrutowej Nivei.
W szufladzie czeka na otwarcie
soft rose i też oczekuję efektu jak przy Nivei.
Isana jest dla mnie potwierdzeniem, że nie trzeba być super marką jak Nivea, aby mieć dobre produkty. Dlatego polecam te pomadki.
Mogłabym tak pisać i pisać, jednak wiem, że brak swoich zdjęć to duży minus.
A może któraś z Was miała którąś z pomadek i ma inną opinię od mojej? Miło by było, gdybyście poleciły mi pomadkę o zbitej konsystencji, przyzwoitej cenie i dużym nawilżeniu :)
Zuza