PART 1. Męczące przygotowania ^^
... aby już za chwilę usłyszeć ciepłe słowa i mnóstwo życzeń:
A wraz z pojawieniem się...
- uśmiechy na twarzy bliskich :D
Ci co zawładnęli parkietem:
...wśród nich moi kochani rodzice:
Oraz Ci odpoczywający na świeżym powietrzu:
Osobisty kamerzysta ;)
Ludzie XXI wieku lubią sprawiać ból ( ...i tak 18 razy, brr....)
Delikatniejsi- dzięki Zuz!
Wyciskający łzy z moich oczu ( Karolinaaaaaaaa!)
Północ!
Pożegnałam ostatnich gości o godz. 4.30, pół godziny na szybki prysznic i zmianę stroju, bo już o 5.00 razem z przyjaciółmi wędrowaliśmy na pielgrzymkę! Przyznaję, że nie był to najlepszy pomysł, po dotarciu do celu usnęliśmy i wywoływaliśmy niezbyt entuzjastyczne humory wśród towarzyszy :D
PART 2. Prezenty! Moi goście bardzo mile zaskoczyli mnie wieloma upominkami- praktycznymi i tymi sentymentalnymi. Każdy wywołał uśmiech na mojej twarzy, a niektóre wręcz przeciwnie- sprawiły, że płakałam dobry kawałek czasu :) Dziękuję!
Tu zatrzymam się chwilę dłużej- Zuza obdarowała mnie filmem, który przygotowywała od dłuższego czasu, a ja nawet nie miałam o tym pojęcia! Są na nim różne chwile z mojego 'zakręconego życia'. Chwalę się nim wszystkim :) Za to mój ukochany postanowił zabrać mnie na koncert HEY. Wybraliśmy się 13 września- niesamowita atmosfera, dobra muzyka. Przy okazji w strugach deszczu zwiedziliśmy naszą stolicę ;)
Lampiony, które poleciały w górę następnego dnia :)
Ostatnio czas ucieka mi przez palce. Mam dużo do nadrobienia ze względu na tygodniowy pobyt w Warszawie (odniosę się do tego w następnym poście). Zbliżają się urodziny Zuzy- czas się sprężać :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz